Porto – deszczowy dzień w Portugalii

To jest ciąg dalszy relacji z weekendu w Portugalii. Pierwszą część znajdziecie tutaj.

Słysząc Porto pewnie macie przed oczami obraz zachwycających kolorowych kamienic na wzgórzu, światła odbijającego się w rzece Douro, błękitnego nieba, mostu Ponte Luis I na tle zachodzącego słońca.

To nie jest taki post.
Być może wydaje Wam się, że w tej części Europy nie pada. Przynajmniej nie leje tutaj latem. Zapewniam Was jednak, że pada. Czasem kilka godzin bez przerwy. Tak, to jest taki post.
Deszczowe Porto jest takie trochę szarobure. Gdzieś widać kolory, ale bez słonecznego światła to już nie to samo co na pocztówkach. Dla kontrastu wrzuciłam Wam też kilka zdjęć z innego dnia, żeby nie było, że u mnie to piękne miasto jest jakieś nieciekawe. Bo jest fajne. A jak pada to robi się nawet jakby bardziej mroczne, trochę baśniowe. Szczególnie budynki i zakamarki w okolicy Cais de Ribeira przemawiają do wyobraźni. Pewnie wiecie, że w Porto mieszkała J.K. Rowling, a słynna księgarnia Lello & Irmão miała być inspiracją dla niektórych wnętrz w serii o Harrym Potterze. Coś magicznego jest w tym mieście, nie da się tego ukryć. Jest też dużo schodów 😉 Przygotujcie się na chodzenie pod górkę. Widoki będą tego warte. Stare miasto Porto jest naprawdę piękne. I przez większość czasu pogoda jest bardziej zachęcająca, kolory nasycone i widoczność duża lepsza.

Muszę przyznać, że będąc w Porto nie spróbowałam porto. No wstyd! Ale nic straconego. Lubię sobie czasem zostawić otwartą furtkę – pretekst, aby odwiedzić jakieś miejsce jeszcze raz.

Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto Porto

FacebookTwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *